»
Class&Club
Class&Club

Blog - refleksje, kontrowersje, opinie

 
rok
miesiąc
sortuj »
szukaj »

Blog

Blog Class&Club, czyli nasz subiektywny punkt widzenia - wyznania, obserwacje i refleksje na tematy lifestylowe i kulturalne.

Zima na gorąco

Blog
05.01.2011
„Globalne ocieplenie” i „ocieplenie klimatu” to jedne z najczęściej padających w wiadomościach i programach popularnonaukowych fraz. Co z tego, skoro Pani Zima – przynajmniej w naszym kraju – jest prawdopodobnie trochę zacofana lub strasznie zapracowana i nie ogląda telewizji? I tak, jak co roku, śnieg zaskoczył drogowców, mrozy sparaliżowały komunikację miejską, padały linie energetyczne, całe osiedla z tajemniczych przyczyn zostały bez ogrzewania, o dantejskich scenach na kolei nie wspominając...

Termin „globalne ocieplenie” ukuto kilka dekad temu, określając nim stopniowy przyrost temperatury spowodowany wpływem człowieka, a konkretnie emisją gazów cieplarnianych. Początkowe prognozy i reakcje były histeryczne: mówiono nawet o tym, że w 2000 roku spora część lądów znajdzie się pod wodą. Potem skorygowano nieco obliczenia, zakładając, że woda z topniejących lodów z okolic podbiegunowych zaleje niektóre obszary w połowie lub pod koniec XXI wieku. Dziś coraz więcej naukowców twierdzi, że owszem, klimat się ociepla, ale nie z powodu działalności człowieka – zmiany takie zachodziły na naszej planecie wielokrotnie, także w czasach, gdy nasi przodkowie nie znali nawet krzemienia, by wykrzesać ogień i dziurawić warstwę ozonową chmurami dymu z ognisk… Ponadto ustalono za pomocą tak zwanych pomiarów instrumentalnych, że średnia temperatura od czasów początku rewolucji przemysłowej do dziś (czyli przez około 150 lat) wzrosła o zaledwie niecały jeden stopień, proces ten nie jest więc postępujący tak szybko, jak to się wielu zdawało.

Tak więc póki co spoglądając w okresie zimowym przez okno wciąż możemy zobaczyć sypiący z nieba biały puch (i to czasem w ilościach hurtowych), a czasem nawet nie zobaczymy go przez szybę „wymalowaną” lodowymi kwiatami w czas siarczystych mrozów. I choć zdarzają się odwilże, dość regularnie informowani jesteśmy o zbliżającym się froncie lodowatego powietrza polarnomorskiego. W telewizji zaś wszyscy psioczą na piaskarki, które nie wyjechały, na sypiących solą, bo wyjechali i teraz buty się niszczą, a rezolutni dziennikarze zadają od lat to samo pytanie przypadkowym przechodniom: Jaki jest pani/pana sposób, by nie zmarznąć/nie zachorować (porzućcie nadzieję ci, którzy spodziewacie się jakiejś oryginalnej odpowiedzi)?

I jeśli ktoś bardzo chce poczuć, że zima może być gorąca, bezśnieżna i bezsolna, chcąc nie chcąc musi spakować walizki i wyruszyć w ciepłe kraje...