Wodne błyskawice
Życie
- 29.07.2011
Pojazd ten wciąż bardziej kojarzy się ze „Słonecznym patrolem” niż z polskimi wodami, ale skutery wodne – bo o nich mowa – przebojem zdobywają u nas rzesze fanów. Stały się obowiązkowym wyposażeniem każdej szanującej się wypożyczalni sprzętu wodnego, a ludzie ustawiają się w kolejkach, aby zakosztować wodnego szaleństwa. Póki co te małe motorówki (najczęściej są jednoosobowe, niektóre mogą jednak zabrać na pokład cztery osoby) zapewniają jedyne w swoim rodzaju atrakcje: wiatr i wodę we włosach, czasem ponad 100 km/h na liczniku i poczucie wolności...
Początki skuterów wodnych nie były zbyt obiecujące. Pierwszą tego typu motorówkę, opracowaną jako coś w rodzaju poduszkowca, skonstruował w połowie lat 60. XX wieku amerykański miłośnik sportów wodnych Clayton Jacobson. Prototyp był wykonany z aluminium, zaś uchwyty na ręce były pionowe. Kolejny model (w 1966 roku) był już wykonany z włókna szklanego. Mimo tego przez najbliższych kilka lat skutery wodne nie cieszyły się zainteresowaniem. Zmienił to wypuszczony w 1973 roku przez firmę Kawasaki – do dziś największego producenta skuterów – model przeznaczony do jazdy po rzece. Wówczas skutery zaczęły stawać się modne.
Skutery uwielbiają spragnieni większych dawek adrenaliny. Wpływa na to m.in. nietypowa pozycja stojąca lub leżąca, która dodatkowo potęguje wrażenie i tak szybkiej jazdy. Najszybsze modele przekraczają 115 km/h, a do 50 km/h rozpędzają się w nieco ponad dwie sekundy! Ich niewątpliwą zaletą jest także cena, wielokrotnie niższa od ceny zwyczajnej motorówki – model skutera dobrej klasy kosztuje przeciętnie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Prym w produkcji tych śmigających po wodzie maszyn bezsprzecznie wiodą Japończycy: mowa o powszechnie znanych firmach Kawasaki, Honda czy Yamaha. Gonić próbuje ich kanadyjski Bombardier, który jako pierwszy wypuszczał skutery seryjnie.
Nie przyprawiające o zawrót głowy ceny i niewielki rozmiary skuterów, pozwalające na swobodny przewóz maszyn nad wodę, powodują, że liczba posiadaczy rośnie lawinowo. Oprócz tego działają wspomniane wypożyczalnie, a znajdziemy także firmy specjalizujące się w organizowaniu różnych imprez z wykorzystaniem skuterów: grupowe wyprawy, wyścigi dla amatorów, a nawet pokazy synchronicznej jazdy na tych maszynach!
Dziś organizowane są na nich nawet mordercze wyścigi liczące 2000 mil, z
pulami nagród idącymi w miliony dolarów! Skutery stały się także narzędziem
ułatwiającym pracę jednostkom patrolującym wybrzeża (używane przez U.S. Navy
skutery mają radary, GPS i zamontowaną broń), ratownikom czy zoologom.
Pamiętać należy jednak, że w Polsce, aby zakosztować jazdy na skuterach wodnych, niezbędne są uprawnienia sternika motorowodnego lub, dla szybszych maszyn siedzących, starszego sternika motorowodnego!
Jan Matul
Początki skuterów wodnych nie były zbyt obiecujące. Pierwszą tego typu motorówkę, opracowaną jako coś w rodzaju poduszkowca, skonstruował w połowie lat 60. XX wieku amerykański miłośnik sportów wodnych Clayton Jacobson. Prototyp był wykonany z aluminium, zaś uchwyty na ręce były pionowe. Kolejny model (w 1966 roku) był już wykonany z włókna szklanego. Mimo tego przez najbliższych kilka lat skutery wodne nie cieszyły się zainteresowaniem. Zmienił to wypuszczony w 1973 roku przez firmę Kawasaki – do dziś największego producenta skuterów – model przeznaczony do jazdy po rzece. Wówczas skutery zaczęły stawać się modne.
Skutery uwielbiają spragnieni większych dawek adrenaliny. Wpływa na to m.in. nietypowa pozycja stojąca lub leżąca, która dodatkowo potęguje wrażenie i tak szybkiej jazdy. Najszybsze modele przekraczają 115 km/h, a do 50 km/h rozpędzają się w nieco ponad dwie sekundy! Ich niewątpliwą zaletą jest także cena, wielokrotnie niższa od ceny zwyczajnej motorówki – model skutera dobrej klasy kosztuje przeciętnie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Prym w produkcji tych śmigających po wodzie maszyn bezsprzecznie wiodą Japończycy: mowa o powszechnie znanych firmach Kawasaki, Honda czy Yamaha. Gonić próbuje ich kanadyjski Bombardier, który jako pierwszy wypuszczał skutery seryjnie.
Nie przyprawiające o zawrót głowy ceny i niewielki rozmiary skuterów, pozwalające na swobodny przewóz maszyn nad wodę, powodują, że liczba posiadaczy rośnie lawinowo. Oprócz tego działają wspomniane wypożyczalnie, a znajdziemy także firmy specjalizujące się w organizowaniu różnych imprez z wykorzystaniem skuterów: grupowe wyprawy, wyścigi dla amatorów, a nawet pokazy synchronicznej jazdy na tych maszynach!
Dziś organizowane są na nich nawet mordercze wyścigi liczące 2000 mil, z
pulami nagród idącymi w miliony dolarów! Skutery stały się także narzędziem
ułatwiającym pracę jednostkom patrolującym wybrzeża (używane przez U.S. Navy
skutery mają radary, GPS i zamontowaną broń), ratownikom czy zoologom.
Pamiętać należy jednak, że w Polsce, aby zakosztować jazdy na skuterach wodnych, niezbędne są uprawnienia sternika motorowodnego lub, dla szybszych maszyn siedzących, starszego sternika motorowodnego!
Jan Matul
