»
Class&Club
Class&Club

Blog - refleksje, kontrowersje, opinie

 
rok
miesiąc
sortuj »
szukaj »

Blog

Blog Class&Club, czyli nasz subiektywny punkt widzenia - wyznania, obserwacje i refleksje na tematy lifestylowe i kulturalne.

Szok pod choinką

Blog
20.12.2010
Święta to czas wręczania i dostawania prezentów. Dostajemy przeróżne rzeczy, które generalnie możemy podzielić na chciane i niechciane. Te pierwsze, wiadomo – nowa gra komputerowa, iPod, książka, płyta CD itp. Niestety, te drugie zdarzają się o wiele częściej. Niekiedy są to prezenty niechciane, ale znośne (kolejny sweter w łosie w czapeczkach świętego Mikołaja) lub takie, z których musimy się cieszyć (nowe ciepłe skarpetki od teściowej). Od pewnego czasu możemy jednak dostać coś tak niepotrzebnego i zdumiewająco nieprzydatnego, że opadnie nam szczęka. W większości gazet i na wielu stronach internetowych pojawiają się bowiem „podpowiedzi”, co kupić. W niektórych całkiem mądre, w innych… Kilka przykładów powie nam więcej, niż najdłuższe wywody.

W internetowych sklepach można na przykład kupić przyrząd zwany Octodogiem. Dzięki niemu kiełbaski do hot-dogów zmienią się nam w… kiełbasiane ośmiorniczki. Nie odkryłem jeszcze przyjemności, jaką można czerpać z jedzenia majtającej na wszystkie strony, podzielonej na osiem części kiełbaski, ale skoro to się sprzedaje… Częstym prezentem pod choinkę są różne łakocie. Nasi doradcy i tutaj wykazali się inwencją, proponując KookyChew Human Dog Food – zestaw słodkości (dodajmy, że trudnych do zgryzienia, przeznaczonych raczej do ssania) umieszczony w pudełku imitującym karmę dla psów. Żeby nie było żadnych wątpliwości – cukierki mają kształt kości… Każdy biznesmen pewnie marzy o zestawie piłeczek do gniecenia (ma to za zadanie rozładować napięcie) – w paczce jest ich kilka, w różnych kolorach i rozmiarach (zapewne im większy stres, tym większa piłeczka). Skoro już chcemy kupić zegarek, niech będzie to zegarek binarny, wyświetlający godziny i minuty w systemie binarnym – chcąc dowiedzieć się, która godzina, musimy nauczyć się dekodować ustawienia świecących diod… Za tę „przyjemność” zapłacimy od 500 do 650 zł. Znajdzie się i zestaw do gry w golfa w toalecie (trawka z wcięciem do zamontowania przy sedesie, kij i piłeczka) czy romantyczny słoik z motylem na baterie (po stuknięciu w wieczko owad zaczyna krążyć po pojemniczku, gadżet ten był hitem na targach TokyoToy Fair).

Wszystkie te dziwactwa cechują trzy rzeczy: są drogie i na dłuższą metę bezużyteczne (można popukać w słoiczek z motylem raz czy drugi, ale dziennie?!). Trzecia cecha? Sprzedają się – ludzie naprawdę kupują takie prezenty (o czym miałem niestety okazję się przekonać osobiście). I to czasem nie „dla jaj”, ale zupełnie serio! Może jestem zadufanym tradycjonalistą, ale akurat pod choinką chciałbym znaleźć coś banalnie normalnego i przydatnego. Zaskoczenie rezerwuję na inne okazje.