Piłką o ścianę
Styl
- 23.09.2011
W wielu hollywoodzkich filmach, których akcja rozgrywała się w nowoczesnych biurowcach, główni bohaterowie po pracy szli odreagować stresy w niewielkiej salce, w której ganiali za piłką odbijaną od ściany. Poza USA i Wielką Brytanią mało kto orientował się, o co chodzi… Dziś prawie każdy wie, że grali w squasha - jedną z najdynamiczniej rozwijających się dyscyplin sportowo-rekreacyjnych. W dodatku rozwijającą również zawodników, bowiem przy grze w squasha pracują bardzo intensywnie wszystkie partie mięśni: podczas 45 minut gry spala się tyle energii, ile w dwugodzinnym meczu tenisowym! A że gra się na sali, nie przeszkadza jesienna czy wiosenna plucha, upały i mróz, nie ma ponadto praktycznie żadnych ograniczeń wiekowych dla zawodników.
Do Polski squash trafił mniej więcej w połowie lat 90. XX wieku, jego korzenie sięgają jednak prawdopodobnie XII-wiecznej Francji. Wówczas w podobną grę „bawili się” mnisi, a kilka wieków później, w Anglii, uprawiano ją w zakładach karnych. W 1884 roku powstał pierwszy kort do squasha w USA, a w 1920 roku Międzynarodowa Federacja Squasha ustaliła obowiązujące do dziś wymiary kortu.
Kort do squasha musi być otoczony ze wszystkich stron ścianami (tylna najczęściej jest szklana). Ważna jest specjalna rakieta – kiedyś były one owalne, dzisiejsze modele są charakterystycznie wydłużone. W piłeczkę uderza się tak, by maksymalnie utrudnić odbiór i odbicie przeciwnikowi, jednak nie „na siłę”. Na przedniej ścianie i na parkiecie kortu wymalowane są linie, wyznaczające pola, w które powinna spaść piłka. W odmianie zwanej ricochetem zawodnicy mogą również odbijać piłkę od sufitu! Gra się do 11 punktów lub dwupunktowej przewagi, jeśli był remis 10:10 – to jeszcze swego rodzaju nowość, gdyż wcześniej obowiązywał inny system punktacji i grało się do 9 lub do 15.
Gry w squasha na przyzwoitym poziomie można nauczyć się już w kilka miesięcy. To jego wielka zaleta, w tenisie trzeba bowiem ćwiczyć latami. Najlepiej oczywiście zapisać się do profesjonalnej szkoły gry w squasha i ćwiczyć pod okiem doświadczonych trenerów. W sklepach można także bez większego problemu kupić rakiety czy specjalne buty do gry, które muszą stabilizować stopę i zapobiegać skręceniom, a oprócz tego mieć świetną przyczepność. Samych kortów jest w naszym kraju nieco ponad 100, z czego 1/3 w Warszawie (dla porównania w samej czeskiej Pradze jest ich ponad 200). Ich przepełnienie i długie kolejki oczekujących świadczą, że squash jest na topie i zdobywa coraz większą popularność.
Jan Matul
Do Polski squash trafił mniej więcej w połowie lat 90. XX wieku, jego korzenie sięgają jednak prawdopodobnie XII-wiecznej Francji. Wówczas w podobną grę „bawili się” mnisi, a kilka wieków później, w Anglii, uprawiano ją w zakładach karnych. W 1884 roku powstał pierwszy kort do squasha w USA, a w 1920 roku Międzynarodowa Federacja Squasha ustaliła obowiązujące do dziś wymiary kortu.
Kort do squasha musi być otoczony ze wszystkich stron ścianami (tylna najczęściej jest szklana). Ważna jest specjalna rakieta – kiedyś były one owalne, dzisiejsze modele są charakterystycznie wydłużone. W piłeczkę uderza się tak, by maksymalnie utrudnić odbiór i odbicie przeciwnikowi, jednak nie „na siłę”. Na przedniej ścianie i na parkiecie kortu wymalowane są linie, wyznaczające pola, w które powinna spaść piłka. W odmianie zwanej ricochetem zawodnicy mogą również odbijać piłkę od sufitu! Gra się do 11 punktów lub dwupunktowej przewagi, jeśli był remis 10:10 – to jeszcze swego rodzaju nowość, gdyż wcześniej obowiązywał inny system punktacji i grało się do 9 lub do 15.
Gry w squasha na przyzwoitym poziomie można nauczyć się już w kilka miesięcy. To jego wielka zaleta, w tenisie trzeba bowiem ćwiczyć latami. Najlepiej oczywiście zapisać się do profesjonalnej szkoły gry w squasha i ćwiczyć pod okiem doświadczonych trenerów. W sklepach można także bez większego problemu kupić rakiety czy specjalne buty do gry, które muszą stabilizować stopę i zapobiegać skręceniom, a oprócz tego mieć świetną przyczepność. Samych kortów jest w naszym kraju nieco ponad 100, z czego 1/3 w Warszawie (dla porównania w samej czeskiej Pradze jest ich ponad 200). Ich przepełnienie i długie kolejki oczekujących świadczą, że squash jest na topie i zdobywa coraz większą popularność.
Jan Matul
