Ślubne ekstrawagancje
Styl
- 22.08.2011
Prawie wszystkim ślub kojarzy się z białą suknią panny młodej, ołtarzem, gośćmi, wymianą obrączek i z przejazdem elegancką limuzyną lub bryczką w towarzystwie muzyki klaksonów. Zdarzają się narzeczeni, którzy zaskoczą co wrażliwsze ciotki i babcie, podjeżdżając pod kościół na motorze... To jednak nic w porównaniu z kilkoma innymi – wcale nie jednostkowymi – sposobami na ten jedyny w życiu dzień!
Czyż bowiem zwyczajnym można nazwać coraz popularniejsze – zwłaszcza w USA – śluby… podwodne!? Państwo młodzi w tradycyjnych strojach, uzupełnionych sprzętem do nurkowania, w towarzystwie świadków i wielobarwnych ryb tropikalnych wypisują sakramentalne „tak” na specjalnych wodoodpornych tabliczkach! Zazwyczaj na przyjęciu weselnym obowiązuje wówczas menu związane z morzem – ryby, owoce morza, wodorosty. Co ciekawe, ślub taki może się odbyć z udziałem księdza i spełniać wszelkie wymogi ślubu konkordatowego – wszystko zależy od dobrej woli kapłana (w Polsce wymogiem jest, by osobom zawierającym taki ślub towarzyszył ktoś z uprawnieniami płetwonurka).
Skoro można pod wodą, można i w powietrzu – równie popularne stają się śluby zawierane na pokładach samolotów, w koszach balonów czy też… w trakcie skoku na spadochronie (i to nie tylko za granicą – w naszym kraju była już para, która weszła na pokład, w towarzystwie księdza, jako narzeczeni, a wylądowała na ziemi już jako mąż i żona!). Można także… pod ziemią – chociażby w jaskiniach. Inna rzecz, że na przykład nowozelandzkie Jaskinie Katedralne nadają się do tego nie gorzej niż świątynie – jak sama nazwa wskazuje ich kształt i wystrój przypomina gotyckie katedry…
Od dłuższego już czasu usługi w tej branży proponują… Disneylandy. Panna młoda może wówczas przyjechać w szklanej karecie, zaś pan młody – jakżeby inaczej – na białym rumaku. Do ceremonii nadają się bajkowe pałace, ze szczególnym naciskiem na ten pojawiający się w bajce o Kopciuszku. Bajkowy wystrój ślubnego kobierca zdarza się zresztą stosunkowo często, a że bajki lubimy różne, to przed ołtarzem mogą się zjawić narzeczeni ucharakteryzowani przykładowo na Shreka i Fionę…
Ludzka wyobraźnia nie ma granic – był już ślub na szczycie Mount Everestu (w 2005 roku pobrała się tam nepalska para), były ceremonie w ogrodach zoologicznych, pałacach z lodu, na biegunie północnym, w kapsułach, w których nie obowiązują prawa grawitacji, a nawet… na skrzydłach lecących samolotów (ceremonię komentował stojącym na ziemi gościom towarzyszący parze młodej spiker)! Teraz już tylko czas na podbój kosmosu…
</span>
Czyż bowiem zwyczajnym można nazwać coraz popularniejsze – zwłaszcza w USA – śluby… podwodne!? Państwo młodzi w tradycyjnych strojach, uzupełnionych sprzętem do nurkowania, w towarzystwie świadków i wielobarwnych ryb tropikalnych wypisują sakramentalne „tak” na specjalnych wodoodpornych tabliczkach! Zazwyczaj na przyjęciu weselnym obowiązuje wówczas menu związane z morzem – ryby, owoce morza, wodorosty. Co ciekawe, ślub taki może się odbyć z udziałem księdza i spełniać wszelkie wymogi ślubu konkordatowego – wszystko zależy od dobrej woli kapłana (w Polsce wymogiem jest, by osobom zawierającym taki ślub towarzyszył ktoś z uprawnieniami płetwonurka).
Skoro można pod wodą, można i w powietrzu – równie popularne stają się śluby zawierane na pokładach samolotów, w koszach balonów czy też… w trakcie skoku na spadochronie (i to nie tylko za granicą – w naszym kraju była już para, która weszła na pokład, w towarzystwie księdza, jako narzeczeni, a wylądowała na ziemi już jako mąż i żona!). Można także… pod ziemią – chociażby w jaskiniach. Inna rzecz, że na przykład nowozelandzkie Jaskinie Katedralne nadają się do tego nie gorzej niż świątynie – jak sama nazwa wskazuje ich kształt i wystrój przypomina gotyckie katedry…
Od dłuższego już czasu usługi w tej branży proponują… Disneylandy. Panna młoda może wówczas przyjechać w szklanej karecie, zaś pan młody – jakżeby inaczej – na białym rumaku. Do ceremonii nadają się bajkowe pałace, ze szczególnym naciskiem na ten pojawiający się w bajce o Kopciuszku. Bajkowy wystrój ślubnego kobierca zdarza się zresztą stosunkowo często, a że bajki lubimy różne, to przed ołtarzem mogą się zjawić narzeczeni ucharakteryzowani przykładowo na Shreka i Fionę…
Ludzka wyobraźnia nie ma granic – był już ślub na szczycie Mount Everestu (w 2005 roku pobrała się tam nepalska para), były ceremonie w ogrodach zoologicznych, pałacach z lodu, na biegunie północnym, w kapsułach, w których nie obowiązują prawa grawitacji, a nawet… na skrzydłach lecących samolotów (ceremonię komentował stojącym na ziemi gościom towarzyszący parze młodej spiker)! Teraz już tylko czas na podbój kosmosu…
</span>
