Kino pod chmurką
Styl
- 04.08.2011
Któż nie widział nigdy amerykańskiego filmu, w którym pojawiałoby się kino samochodowe, czyli tak zwany drive-in? Ten stały element filmów grozy i wielu komedii sprzed kilku dekad, święcił wówczas ogromne sukcesy. Potem przyszedł regres, ale ostatnio kina samochodowe znowu zaczynają się cieszyć powodzeniem - i to nie tylko w USA. Głównie za sprawą coraz lepszej jakości obrazu i dźwięku oraz poczuciu prywatności jaką zapewnia nam własny samochód.
Pierwsze kino samochodowe otwarto oczywiście w USA. Był to pomysł magnata branży chemicznej, Richarda M. Hollingsheada, który swój pomysł nawet opatentował (patent później unieważniono). Pierwszy pokaz odbył się 6 czerwca 1933 roku w Camden, ale właściciel wcześniej testował sprzęt rozpięty między drzewami przed swą posiadłością. Parking przed ekranem mógł pomieścić 500 aut. Boom nastąpił na przełomie lat 50/60 XX wieku – w USA działało wówczas, ze świetnym skutkiem, około 4 000 kin samochodowych! Projekcje cieszyły się zwłaszcza zainteresowaniem nastolatków (które przyjeżdżały raczej do kina, a nie na film), a także młodych małżeństw z dziećmi – płaczące dziecko w aucie nikomu tutaj nie przeszkadzało. Wiele wytwórni zaczęło nawet kręcić specjalne filmy na potrzeby kin drive-in - nigdy nie wyświetlano tam Bergmana czy Tarkowskiego. Królowały natomiast horrory, komedie i lekkie erotyki.
Obecnie kina samochodowe wyposażone są w projektory LCD, a widzowie siedzą z bardzo dobrej klasy słuchawkami na uszach lub słuchają ścieżki dźwiękowej przez radioodtwarzacze samochodowe. Dzieciaków nie trzeba już utulać w aucie, gdyż obok kin działają place zabaw zatrudniające wykwalifikowane opiekunki. Nie trzeba też brać kanapek – dookoła placu z miejscami dla aut widzów ulokowano przeróżne fast foody i pizzerie: nie trzeba nawet wysiadać z samochodu, aby coś zamówić!
A jak jest w Polsce? Pierwsze kino samochodowe w naszym kraju otwarto w 1994 roku na Żeraniu, w Warszawie. Na pierwsze projekcje (debiutem były „Cztery wesela i pogrzeb”) zjeżdżało tylu widzów, że ich samochody blokowały wszystkie ulice dojazdowe! Dziś, gdy tradycyjne kina poza metropoliami można policzyć na palcach, drive-in zaczyna się cieszyć popularnością, choć jest to dosyć drogie przedsięwzięcie (dla organizatora, nie dla widza) i związane głównie z festiwalami. Działają nawet firmy dysponujące mobilnymi ekranami i sprzętem audio zapewniającym najwyższą jakość, mogące w kilka godzin na pustym placu „wyczarować” nowoczesne kino samochodowe!
Jan Matul
Pierwsze kino samochodowe otwarto oczywiście w USA. Był to pomysł magnata branży chemicznej, Richarda M. Hollingsheada, który swój pomysł nawet opatentował (patent później unieważniono). Pierwszy pokaz odbył się 6 czerwca 1933 roku w Camden, ale właściciel wcześniej testował sprzęt rozpięty między drzewami przed swą posiadłością. Parking przed ekranem mógł pomieścić 500 aut. Boom nastąpił na przełomie lat 50/60 XX wieku – w USA działało wówczas, ze świetnym skutkiem, około 4 000 kin samochodowych! Projekcje cieszyły się zwłaszcza zainteresowaniem nastolatków (które przyjeżdżały raczej do kina, a nie na film), a także młodych małżeństw z dziećmi – płaczące dziecko w aucie nikomu tutaj nie przeszkadzało. Wiele wytwórni zaczęło nawet kręcić specjalne filmy na potrzeby kin drive-in - nigdy nie wyświetlano tam Bergmana czy Tarkowskiego. Królowały natomiast horrory, komedie i lekkie erotyki.
Obecnie kina samochodowe wyposażone są w projektory LCD, a widzowie siedzą z bardzo dobrej klasy słuchawkami na uszach lub słuchają ścieżki dźwiękowej przez radioodtwarzacze samochodowe. Dzieciaków nie trzeba już utulać w aucie, gdyż obok kin działają place zabaw zatrudniające wykwalifikowane opiekunki. Nie trzeba też brać kanapek – dookoła placu z miejscami dla aut widzów ulokowano przeróżne fast foody i pizzerie: nie trzeba nawet wysiadać z samochodu, aby coś zamówić!
A jak jest w Polsce? Pierwsze kino samochodowe w naszym kraju otwarto w 1994 roku na Żeraniu, w Warszawie. Na pierwsze projekcje (debiutem były „Cztery wesela i pogrzeb”) zjeżdżało tylu widzów, że ich samochody blokowały wszystkie ulice dojazdowe! Dziś, gdy tradycyjne kina poza metropoliami można policzyć na palcach, drive-in zaczyna się cieszyć popularnością, choć jest to dosyć drogie przedsięwzięcie (dla organizatora, nie dla widza) i związane głównie z festiwalami. Działają nawet firmy dysponujące mobilnymi ekranami i sprzętem audio zapewniającym najwyższą jakość, mogące w kilka godzin na pustym placu „wyczarować” nowoczesne kino samochodowe!
Jan Matul
