»
Class&Club
Class&Club

Blog - refleksje, kontrowersje, opinie

 
rok
miesiąc
sortuj »
szukaj »

Blog

Blog Class&Club, czyli nasz subiektywny punkt widzenia - wyznania, obserwacje i refleksje na tematy lifestylowe i kulturalne.

Jak brać komary za bary

Blog
06.06.2011
Z zimowych pieleszy wyleciały już pierwsze komary, o czym mogłem boleśnie (a może raczej swędząco) przekonać się na własnej skórze. W zasadzie co roku ja i wszyscy znani mi ludzie (no, prawie wszyscy, niektórych jakoś brzęczące bestie nie kąsają, o czym decyduje nie, jak większość osób myśli, smak krwi, ale kilka innych czynników z zapachem i temperaturą ciała na czele) mają ten sam problem – jak spokojnie spędzić noc przy otwartym oknie, a także jak posiedzieć przy grillu bez ciągłego wymachiwania rękami.

Co prawda w naszym klimacie komary nie roznoszą malarii i innych śmiertelnych chorób, nikt też nie oskarża je bezsensownie o przenoszenie białaczki (a bardzo niedawno wpadło na taki pomysł i opublikowało go w gazetach kilku amerykańskich badaczy-amatorów), ale niewątpliwie są problemem… Są problemem dla osób prywatnych i dla państwa, gdyż środki wydawane na walkę z komarami idą w miliony (a czasem działania są
niezbędne, aby ludzie mogli normalnie funkcjonować – tak było chociażby po masowym wylęgu komarów po powodziach). Jak na razie nie zdecydowano się na drogie, ale skuteczne metody walki, którym hołduje się chociażby za naszą zachodnią granicą, gdzie od około 30 lat niszczy się wroga bronią chemiczną na ogromnych obszarach – na małych nie ma sensu, wszak komary sobie kawałek podlecą na obiad – i to za pieniądze… podatników! Każdy wpłaca 1 (słownie: jedno) euro na rok na walkę z komarami i może liczyć na w miarę spokojne lato. Myślę, że na taki cel chętnie dałbym i parokrotność tej sumy… No i jak na razie nie stwierdzono tam szczególnych zaburzeń w ekosystemie, a z tym jak wiadomo różnie bywa – Mao Zedong swego czasu kazał wytępić wróble, które rzekomo pochłaniały ogromne ilości zbóż, a potem rozmnożyły się szkodniki i z głodu pomarły miliony ludzi…

Zacząłem więc przeglądać dziesiątki stron poświęconych prywatnej walce z komarami, a także fora internetowe z wypowiedziami na temat działania przeróżnych wynalazków, które twórcy jak jeden mąż określają mianem „niezawodny”. Wnioski nie są optymistyczne… Owszem, najczęściej działa pochłanianie w dużej ilości (a co najważniejsze: przez dłuższy czas) czosnku i witaminy B, ale zapach odstraszy nie tylko komary… Dostępne w Polsce repelenty są miernej jakości, a mocowane przy pasku odstraszacze mają fatalną opinię wśród użytkowników. O ile więc w domu można bzyczącego napastnika poskromić (moskitiera w oknie, skuteczne elektrofumigatory), to na łonie natury niestety, póki co, to chyba wciąż my będziemy częściej zwierzyną niż myśliwym…