Chwila na grilla
Kulinaria
- 28.04.2011
Nastały pierwsze cieplejsze dni i oto z domów na ogródki/działki/tarasy, a nawet balkony wylegli amatorzy grillowania. O dłuższego czasu ten sposób przyrządzania mięsa cieszy się ogromnym powodzeniem i wyparł tradycyjne pieczenie kiełbasek przy ognisku. Grille można kupić w przeróżnych kształtach i rozmiarach, z różnymi udogodnieniami, są grille na gaz i grille elektryczne, dzięki którym, a może przez nie (grillowanie na dworze ma jednak niepowtarzalny urok), smażone mięsiwo można smakować cały rok. Grill to jednak obca nam tradycja, a są państwa, w których grillowanie jest prawdziwym świętem.
Wielką estymą cieszą się grille w krajach anglosaskich, z tym że zwane są tam barbecue (w USA, Kanadzie), barbie (Australia i Nowa Zelandia; tam grilluje się często, za drobną opłatą, w parkach) lub braai (nie do końca anglosaskie RPA). Słowo barbecue i sama tradycja pochodzi najprawdopodobniej od potraw przyrządzanych przez karaibskich Indian: w oryginale pieczono całe zwierzę. Na barbecue zazwyczaj przyrządza się mięso, a nie kiełbaski i boczek, więc trwa to nawet parę godzin. W maju w Memphis w stanie Tennessee są nawet organizowane mistrzostwa świata w barbecue!
Jeszcze większa skala w grillowaniu obowiązuje w Ameryce Południowej – i grille, i płaty mięsa na nim często są ogromne! W Brazylii i okolicznych krajach takie potrawy nazywa się churrasco: to cały zestaw mięs (najczęściej wołowina) i różnych kiełbasek, które piecze się na tym samym ruszcie i podaje na jednym wielkim talerzu. Argentyńczycy mają natomiast swoje asado. Jego przygotowaniem w restauracjach zajmują się specjalnie przeszkoleni kucharze, zwani asadorami lub parrillero (od parrilla, tak nazywa się urządzenie do przyrządzania asado). Mięsa (oczywiście wołowego – Argentyńczycy spożywają go najwięcej na świecie) nigdy się nie marynuje, a jedynie posypuje solą, przygotowanie dania trwa przynajmniej dwie godziny. Miejscowym frykasem są chinchulines, czyli grillowane w ten sam sposób, co mięso… jelita z niestrawioną do końca zawartością.
Odpowiedniki naszych grillów można spotkać również w Azji. Japończycy nazywają takie potrawy yakiniku (i uważają je za wymysł Koreańczyków). W przeciwieństwie do nas jedzenie takie okraszają suto przeróżnymi sosami, grillują także owoce morza i warzywa. W Chinach natknąć się można często na char siu – to grillowana wieprzowina. Spożywa się ją jako część głównego dania, z makaronem i warzywami, polaną sosem (czasem… słodkim, na bazie miodu). Indonezyjskie i tajskie satay przypomina z kolei trochę, przynajmniej z wyglądu, szaszłyki.
Każda z tych potraw ma oczywiście przeróżne warianty, gdyż praktycznie każdy grillujący ma swój przepis i jakiś niezawodny sposób na uzyskanie jedynego w swoim rodzaju smaku czy kruchości mięsa.
Jan Matul
Wielką estymą cieszą się grille w krajach anglosaskich, z tym że zwane są tam barbecue (w USA, Kanadzie), barbie (Australia i Nowa Zelandia; tam grilluje się często, za drobną opłatą, w parkach) lub braai (nie do końca anglosaskie RPA). Słowo barbecue i sama tradycja pochodzi najprawdopodobniej od potraw przyrządzanych przez karaibskich Indian: w oryginale pieczono całe zwierzę. Na barbecue zazwyczaj przyrządza się mięso, a nie kiełbaski i boczek, więc trwa to nawet parę godzin. W maju w Memphis w stanie Tennessee są nawet organizowane mistrzostwa świata w barbecue!
Jeszcze większa skala w grillowaniu obowiązuje w Ameryce Południowej – i grille, i płaty mięsa na nim często są ogromne! W Brazylii i okolicznych krajach takie potrawy nazywa się churrasco: to cały zestaw mięs (najczęściej wołowina) i różnych kiełbasek, które piecze się na tym samym ruszcie i podaje na jednym wielkim talerzu. Argentyńczycy mają natomiast swoje asado. Jego przygotowaniem w restauracjach zajmują się specjalnie przeszkoleni kucharze, zwani asadorami lub parrillero (od parrilla, tak nazywa się urządzenie do przyrządzania asado). Mięsa (oczywiście wołowego – Argentyńczycy spożywają go najwięcej na świecie) nigdy się nie marynuje, a jedynie posypuje solą, przygotowanie dania trwa przynajmniej dwie godziny. Miejscowym frykasem są chinchulines, czyli grillowane w ten sam sposób, co mięso… jelita z niestrawioną do końca zawartością.
Odpowiedniki naszych grillów można spotkać również w Azji. Japończycy nazywają takie potrawy yakiniku (i uważają je za wymysł Koreańczyków). W przeciwieństwie do nas jedzenie takie okraszają suto przeróżnymi sosami, grillują także owoce morza i warzywa. W Chinach natknąć się można często na char siu – to grillowana wieprzowina. Spożywa się ją jako część głównego dania, z makaronem i warzywami, polaną sosem (czasem… słodkim, na bazie miodu). Indonezyjskie i tajskie satay przypomina z kolei trochę, przynajmniej z wyglądu, szaszłyki.
Każda z tych potraw ma oczywiście przeróżne warianty, gdyż praktycznie każdy grillujący ma swój przepis i jakiś niezawodny sposób na uzyskanie jedynego w swoim rodzaju smaku czy kruchości mięsa.
Jan Matul
